Moje finanseNasze finanseFinanse rodzinne

Co zrobić kiedy wartość jednostek funduszy maleje? Czy warto się wycofać czy poczekać na lepsze czasy?


Fundusze inwestycyjne
są świetnym wynalazkiem. Pozwalają już setkom tysięcy Polaków (a na całym świecie setkom milionów ludzi) inwestować swoje oszczędności na rynkach kapitałowych (m.in. na rynkach akcji i obligacji), gdzie na ogół w długim okresie zwrot z tych form inwestowania jest wyższy niż ze zwykłych lokat w bankach. W ostatnich kilku latach w Polsce (również w innych krajach) fundusze pozwalały zarabiać po kilkadziesiąt procent rocznie, podczas gdy lokaty bankowe oprocentowane były zaledwie na 3 lub 4 procent.

Na rynkach kapitałowych, podobnie jak w całej gospodarce, są okresy radosne (
hossy
) i deprymujące (bessy). W okresie bessy na giełdach ceny akcji spadają, dlatego jednostki funduszy inwestujących w akcje również tracą na wartości. Może się więc zdarzyć, że wartość naszych oszczędności złożonych do funduszu jest w danym momencie niższa niż wcześniej zakładaliśmy lub w czasie zakupu jednostek. Zamiast zarabiać, tracimy. Jak na to reagować?

Zacznijmy od tego, że funduszom należy powierzać oszczędności przeznaczone na inwestycje w długim terminie Tak radzą wszyscy eksperci i dlatego podpowiadają, że w okresie bessy należy zachować spokój. Nie wycofujmy pieniędzy, bo w takiej sytuacji poniesiemy ewidentną stratę. Z czasem sytuacja z wielkim prawdopodobieństwem odwróci się, bo żadna bessa nie jest przecież wieczna. Rynki akcji wcześniej czy później odżyją i wartość jednostek będzie znowu znacznie wyższa.

Wielkim udogodnieniem dla klientów stały się tak zwane fundusze parasolowe. Umożliwiają one przenoszenie naszych oszczędności bez konieczności płacenia podatku od zysków kapitałowych, np.  z funduszu akcji (który w okresie bessy traci najwięcej), do – dajmy na to - funduszu zrównoważonego, w którym dominujący udział mają obligacje (na nich zarobek jest dużo bardziej pewny, choć umiarkowany).

Podsumowując, do funduszy inwestycyjnych kierować powinniśmy te oszczędności, które traktujemy długoterminowo. Tak, abyśmy nie musieli wycofywać ich w okresie bessy, a mogli spokojnie przetrzymać je do kolejnej hossy.

powrót drukuj